blog pana kruka


Kooperatywizm

Wykorzystując słoneczną pogodę na tej deszczowej wyspie, przesiaduję godzinami nad morzem, czytając zbiory pism Edwarda Abramowskiego w książce Braterstwo, solidarność, współdziałanie. Jak wiadomo miłośnikom historii Abramowski był gorącym zwolennikiem spółdzielczości i społecznej kooperacji, przeciwnikiem kapitalizmu oraz wyzysku czynionego na robotnikach. Książka ta jest nie tylko ciekawa, ale przede wszystkim motywująca, gdyż większość spraw o których pisze Abramowski (początek XX wieku) jest nadal aktualna, a kooperatywizm ciągle pozostaje alternatywą dla obecnej, hierarchicznej organizacji społeczeństwa.

Idea spółdzielczości jest tak naprawdę bardzo prosta i możliwa (udowadniają to przykłady podane w książce). Oczywiście jest zagrożeniem dla władzy oraz kapitalistów, toteż ludzi od dziesiątek lat przekonuje się, że samoorganizacja jest niemożliwa i by mogli żyć w dobrobycie potrzebują premierów, bankierów, trzydziestoletnich kredytów i innych niewolniczych nakładek. Ale do czego tak naprawdę potrzebujemy polityków i szefów? Do pracy? Każdy z nas wykonuje swoją pracę sam lub współpracując z innymi pracownikami. Wiemy jak wykonywać swoją pracę. Szefowie przydają się tu tylko do tego, by wydawać nam polecenia i zabierać prawie całe zysk. Do kontroli? Brytyjska spółdzielnia z Rochdale, a współcześnie zakłady pracy (szczególnie Zanon) w Argentynie, Zapatyści w Meksyku, centra społeczne w Grecji dowodzą, że nie tylko nie potrzebujemy mieć nad sobą kata, który będzie nas inwigilował i terroryzował, ale sami potrafimy się zorganizować lepiej, sprawując jednocześnie bezpośrednią kontrolę nad tym co jest robione. Ludziom wmówiono, że aby się rozwijać potrzebujemy liderów, którzy będą za nas przeprowadzali reformy, którzy za nas będą decydować jaką religię powinniśmy wyznawać, którzy będą wiedzieć lepiej co się nam należy, a co nie. I naturalnie tylko zupełnym przypadkiem zdecydowana większość wszystkich zasobów, środków produkcji, ziem, pieniędzy należy do małych grup kapitalistów, korporacji lub rządu (w przypadku dyktatur państwowych). Czyli naszych “liderów”.

Kooperatywizm jest więc alternatywą dla wyzysku mas i dominacji bogaczy, skupionych jedynie na powiększaniu swoich wpływów i majątków każdym kosztem. Poprzez swoją specyficzną budowę zapewnia równość, stabilność i pomoc wzajemną. Nie jest bowiem nastawiony na zarobek, oparty na krzywdzie innych, a na rozwój i dobro wszystkich członków kooperatywy. Bowiem od dobra członków zależy dobro kooperatywy. Jednocześnie jest działaniem jawnym, podlegającym stałej kontroli członków spółdzielni. Nie ma tu immunitetów poselskich, nie ma tajemnicy bankowej, nie ma lichwiarskiego oprocentowania, nie ma drobnego druczku. Rzecz jasna budowa kooperatywy to olbrzymie wyzwanie dla danej grupy, gdyż wymaga przestawianie swojego toku myślenia z pasywnego na aktywne. Chcesz coś zmienić? Zrób to sam. Uważasz, że coś działa nie tak? Nie narzekaj, stwórz lepszą propozycję. Masz bowiem wpływ na to co się dzieje wokół ciebie. Nie jesteś numerkiem w urzędzie, o którym przypominają sobie elity, gdy przychodzą wybory.

Celem tej notki nie jest dokładne omówienie zagadnień kooperatywizmu, ale zwrócenie uwagi na fakt, iż alternatywne rozwiązania organizacji ekonomii czy szerzej lokalnych społeczeństw istnieją i są sprawdzone w praktyce. Nieprzypadkowo są marginalizowane przez główny dyskurs. W końcu korzystają na nich zwykli ludzie, a nie władza czy korporacje. Zwłaszcza, że oddolna samorządność to nie tylko finanse, ale także rozbudowa międzyludzkich kontaktów, szeroka współpraca zamiast rywalizacji, troska o innych, dbałość o przyrodę i etykę. To coś więcej niż tylko biznes. Dla tych, których temat zainteresował serdecznie polecam tę książkę, co by zapoznać się z praktycznymi poradami, z kłopotami logistycznymi i korzyściami samorządności.


4 komentarzy jak dotąd
Dodaj komentarz

Wszystko to pięknie brzmi, ale mam wrażenie, że nawet gdyby dać ludziom możliwość wzajemnej kooperacji, to i tak z miłą chęcią wybiorą swoje poukładane, pasywne życie, sterowane przez polityków i biurokrację.

komentarz - autor: Safona

Na obecną chwilę rzeczywiście takie kooperatywy nie miałyby szans powodzenia na większą skalę. Świadomość ludzi jest zbyt zniekształcona. Niemniej to właśnie staramy się zmienić poprzez edukację anarchistyczną i aktywizację społeczną. Warto tu zwrócić uwagę, że takie miejsca istnieją np. w Grecji, gdzie zwyczajni ludzie mający dość polityków i wyzysku sami się organizują na dużą skalę. Sami tworzą autonomiczne centra oparte na kooperatywizmie.

Zresztą demokrację bezpośrednią najlepiej pokazywać właśnie poprzez praktykę, udowadniając sceptykom, że to działa. Dlatego też tak ważnym jest zakładanie takich oddolnych spółdzielni w Polsce. Jednak aby to zrobić skutecznie trzeba samemu się dokształcać, odmrażając pewne części ciała na plaży ;)

komentarz - autor: pankruk

nie chciał bym tylko wtórować Krukowi ale zasadniczo dużo nie ma do dodania – całe życie uczy się nas pasywności; szkoły, wojsko, hierarchia firmowa uczą nas podporządkowania osobie stojącej ‘wyżej’, brakuje zachęty do samoorganizacji, tworzenia innych struktur – tym powinien zajmować się ruch anarchistyczny i chociaż jak na razie robi to powoli i nieśmiało sądzę że w końcu idziemy w dobrym kierunku, teraz tylko czas się rozpędzić

komentarz - autor: harce

[...] rządzących, ale radykalnego przewartościowania idei, na gruncie czego tworzone byłyby etyczne i samorządne zakłady pracy. Zakłady powstające w wyniku działań samych ludzi, a nie finansowych liderów czy jakiejkolwiek [...]

Pingback - autor: Praca wre! « blog pana kruka




Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s



Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.